ns

Zapisz się do newslettera

i bądź na bieżąco z ekscytującymi produktami Medere

D

8 lipca 2020

Mądrość, energia, doświadczenie – jak inne kultury podchodzą do menopauzy i co możesz wyciągnąć z tego dla siebie.

Kobietom, zwłaszcza w zachodnich społeczeństwach, ciężko mówić o menopauzie. Nic dziwnego, nasza kultura wciąż propaguje kult młodości i piękna. Żeby uzasadnić tę tezę wystarczy otworzyć pierwszy lepszy magazyn plotkarski, w którym szczegółowo omawiane są zmarszczki znanych kobiet, a dodatkowe kilogramy skrupulatnie wyliczane. To jeden z powodów, dla których menopauza, czyli coś co wiąże się z płodnością, a co za tym idzie w rozumowaniu wielu osób – z atrakcyjnością, jest u nas takim tematem tabu. Przecież nikt nie chce być uważany za nieatrakcyjnego i starego.

 

Mądrość płynąca z Japonii

 

Spójrzmy na etymologię słowa menopauza. Pochodzi ono z greki i składa się z dwóch członów: men – miesiąc i pausis – zatrzymać, zaprzestać, podczas gdy w Japonii słowo określające menopauzę brzmi koneki i daje nam większy wgląd w to, jak patrzą na niego mieszkanki kraju Kwitnącej Wiśni. Koneki to okres w życiu kobiety między 40. a 60. rokiem życia. Ko oznacza regenerację, nen – lata, ki – energię. A więc menopauza to dla Japonek okres odnowy i energii. I już inaczej zaczynamy na to patrzeć.

 

Ponadto Japonki są wyposażone w świadomość, że kobiety mają wpływ na nadchodzące objawy i potrafią się odpowiednio przygotować. Ćwiczą fizycznie, ale też starają się „wytrenować” swój umysł, by lepiej zarządzać stresem, starają się zdrowo odżywiać, sięgają po rady profesjonalistów. Zdają sobie sprawę, że uderzenia gorąca, zimne poty wcale nie są obowiązkowe, że każda z nich inaczej będzie przechodzić ten okres. Ważne, żeby zrobić wszystko, by być na niego gotowym, tak jak przygotowywałyśmy się do ciąży, porodu czy innych zmian w naszym życiu.

 

Dojrzałe przywódczynie

 

Podobnie sprawa ma się w plemionach Majów. Kobiety, wkraczając w nowy okres, nie stają się dla społeczeństwa bezużyteczne, niezauważalne. Wręcz przeciwnie: stają się mędrczyniami i przywódczyniami, szanowanymi za wiedzę i doświadczenie, które zdobywały na przestrzeni lat.

 

U Nowozelandzkich Maorysów, w Sudanie, Nowej Gwinei kobiety cieszą się zdrowiem i rzadko wspominają o objawach przekwitania. Badacze dopatrują się tego w diecie, bo podobnie jak u Japonek, ich posiłki bogate są w nieprzetworzone pokarmy, które pomagają utrzymać równowagę hormonalną. W tekście Dixie Mills A look at menopause across cultures, autorka wskazuje na fakt, że mieszkanki powyżej wymienionych regionów, nie boją się okresu, który na nie czeka, a wręcz przeciwnie: wchodzą w niego z ciekawością i gotowością, a także pewną ulgą, że następuje czas, w którym mogą zwolnić. Wraz z wiekiem otwierają się dla nich nowe możliwości. W tradycyjnych społecznościach istnieje też przekonanie, że wraz z końcem krwawienia kobiety przestają tracić potężną moc, która pozwalała im dawać życie, w zamian otrzymują dar uzdrawiania.

 

Zmiana podejścia

 

Wyobraźmy sobie teraz, że i u nas panuje takie przekonanie. Kobiety, przekraczające pewny wiek, są potrzebne, udajemy się do nich po rady, szanujemy je. Czy z takim podejściem nie byłoby trochę łatwiej? Czy same nie powinnyśmy tak na siebie spojrzeć? Jako na kobiety samodzielne, wykształcone i pełne doświadczeń, z pewną sytuacją zawodową i finansową, z odchowanymi dziećmi, z większą ilością wolnego czasu dla siebie. Z czasem na realizowanie swoich pasji. Czemu miałybyśmy się z tego nie cieszyć?

 

Wieczny pościg

 

Kobiety Zachodu boją się okresu menopauzy też z innego powodu. Ponieważ je spowalnia, a przecież my musimy ciągle za czymś gonić, dokądś zmierzać, żeby nikt nas nie wyprzedził, żeby gdzieś nas nie zabrakło. A przecież menopauza to czas, w którym właśnie ze spokojem ducha i wdzięcznością możemy wyłamać się z tego biegu i pędu. Odpocząć, przyjrzeć się sobie, zadbać o siebie. Przyjąć to z czułością i z czułością spojrzeć na swoje ciało. Czy nie lepiej byłoby patrzeć na ten okres, jak na dar, a nie przekleństwo?

 

Menopauza menopauzie nierówna

 

Artykuł A universal menopausal syndrome? opublikowany w 2005 roku w „American Journal of Medicine” głosił, że nie ma czegoś takiego jak zespół menopauzalny. Uderzenia gorąca, które owszem są powszechnym objawem, dotykają wiele z nas, ale inne dolegliwości, takie jak depresja, bóle głowy, drażliwość, zaniki pamięci występowały zarówno u kobiet, jak i mężczyzn, i zostały powiązane ze starzeniem się jako takim, a nie okresem menopauzy. Konkluzja brzmiała: wszyscy jesteśmy różni i każdy może inaczej przejść ten okres, nie ma czegoś takiego jak „menopauza starter pack”, czyli takie, a takie objawy masz jak w banku, gdy przekroczysz odpowiedni wiek.

 

To zależy również od tego, jak się do tego czasu przygotujesz psychicznie. Tradycyjna medycyna chińska i ajurweda stawiają na jednostkę, a lecząc starają się przywrócić równowagę danej osobie, a nie dopasować ogólnych objawów do problemu.

 

Kobiety różnie traktują menopauzę, jedne jako okres przejściowy, inne jako chorobę, którą muszą przejść, przeczekać. Współczesne kobiety mają jednak duży komfort, ponieważ mogą skorzystać z dobrodziejstw najnowszej medycyny, terapii hormonalnych… Warto więc wyjść poza swoją bańkę i zobaczyć, jak inne kobiety, z innych kultur podchodzą do zagadnienia. Może wtedy także i Ty łagodniejszym okiem spojrzysz na okres, który Cię czeka. Jak na okres „zmiany i regeneracji”.

 

Jeśli chcesz odpowiednio przygotować się do tego okresu, nie bój się pytać, sięgać po pomoc i informacje u specjalistów. Możesz też przeczytać artykuły na naszej stronie, na  której poruszamy temat menopauzy. Dla wszystkich z Was zainteresowanych wyjątkowymi produktami naturalnymi niwelującymi niepożądane efekty menopauzy przygotowaliśmy 3 niezwykłe formuły do zapoznania z którymi serdecznie zapraszamy.

 

Wystarczy, że klikniesz TUTAJ.

 

 

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies. dowiedz się więcej.

Ok, rozumiem